Menu Zamknij

Kategoria: Dyktowane

Fragment trzeciego rozdziału książki „Trzech panów w łódce (nie licząc psa)” Jerome Klapka Jerome

 

 

   Jakże oni zawalają aż po maszt swój wątły stateczek strojami i gratami, ileż upychają tam nieprzydatnej służby, jaką czeredę przyjmują wykwintnych przyjaciół, choć całe to towarzystwo ma ich za nic i samo diabła jest warte, ile pieniędzy wydają na kosztowne rozrywki, które nikogo nie bawią, ile trudu poświęcają różnym ceregielom i etykietom, fumom i zadzieraniu nosa, ile tam — och, najcięższe to brzemię i największe szaleństwo! — obawy o to, co by pomyślał nasz sąsiad, jakie zbytki, które gardłem wychodzą, ile przyjemności siejących nudę, ile blichtru, podobnego do żelaznej korony zbrodniarza w dawnych czasach — zbolała głowa krwawi i omdlewa pod tą złotą obręczą! (…)