Menu Zamknij

Bajka o parasolce

Autor: Krystian Ryl z pomocą mamy

 

klasa 3

 

 

 

Bajka o parasolce

 

  W pewien poniedziałek ktoś zgubił parasolkę na przystanku autobusowym. Widocznie uznał, że już nie będzie mu potrzebna. Słońce rozpieszczało ludzi, którzy chodzili wte i wewte.

 

  Wieczór okazał się deszczowy i ktoś wychodzący z autobusu od razu ją spostrzegł. Parasolka się ucieszyła, że w końcu ma swojego właściciela. Mężczyzna rzekł sam do siebie o tym, że ledwie spadło kilka kropli z nieba i po deszczu. Uznał więc, że jest mu niepotrzebna i rzucił ją na chodnik.

 

– Nie miałam nawet okazji pokazać, jaka naprawdę jestem. Nawet mnie nie otworzył – ubolewała przez dłuższą chwilę.

 

  Cały wtorek przeleżała na mokrym chodniku. Dopiero w środę ktoś ją na chwilę podniósł.

 

– Mokra! – oznajmiła wnuczce starsza pani, po czym odeszła.

 

  W czwartek wieczorem młodzi mężczyźni, zachowując się niezmiernie głośno, kopnęli parasolkę tak, że znalazła się na ulicy. Na szczęście leżała blisko krawężnika.

 

  Nazajutrz wiatr porwał parasolkę wprost pod koła samochodu. Potem obiła się o krawężnik po drugiej stronie ulicy.

 

  W sobotnie popołudnie chłopczyk sięgnął po nią, ale jego mama nakazała mu odsunąć się od ulicy, a gdy jej nie posłuchał, gwałtownie go przyciągnęła do siebie. Wtedy chłopiec upuścił ją na chodnik. Tam też już została.

 

  W niedzielę ludzie podążali do kościoła, omijali ją wówczas dużym łukiem. Tylko dziewczynka zatrzymała się przy niej.

 

– Po co ci parasolka? Przecież nie pada – dziwił się jej brat.

 

– Kiedyś może się przyda – stwierdziła.

 

  Otworzyła parasolkę, która była już połamana.

 

– Po co ci taka zepsuta parasolka? – zapytał starszy brat, spoglądając na nią i młodszego brata.

 

– Naprawisz ją dziadku? Wiem, że kiedyś pracowałeś przy parasolkach.

 

– Dobrze. Weźmy ją. To stara, dobra parasolka. Jeszcze coś z niej będzie – odparł nestor.

 

  W następną niedzielę, a był to deszczowy dzień, dziewczynka o imieniu Agata szła ze swoją rodziną pod piękną parasolką. Wszyscy ją podziwiali. Jedni tylko się za nią oglądali, inni pytali jej właścicielkę, gdzie ją kupiła.

 

  A parasolka była dumna ze swojego wyglądu, przede wszystkim jednak rozpierała ją radość, bo w końcu znalazła właściciela, który się nią zaopiekuje. Zresztą wcale nie pozostawała dłużna, chroniła go przed opadami deszczu, śniegu, a nawet promieniami słońca.

Translate »