Menu Zamknij

Jednostka wśród tłumu

 

Autor: Uczeń 1. klasy gimnazjum

    Przechadzając się po ulicach dużego miasta, czuję zewsząd gwar, hałas silników aut i nieprzyjemną woń. Jej przyczyny upatruję nie tylko w przejeżdżających pojazdach, ale w smogu, który zimą najwięcej daje we znaki moim płucom. Dziwna wydzielina zalegająca w gardle, ciągłe infekcje dróg oddechowych osłabiają moją odporność. Nie pomaga ciągłe kichanie i kaszel, które mają chronić ludzki organizm przed atakami z zewnątrz.

    Do szkoły dojeżdżam od kilku lat. Ponieważ rodzice pracują, często muszę jeździć komunikacją miejską. Z jednej strony to dobrze, gdyż nie przyczyniam się do większego zanieczyszczenia. Cóż, jednak może jedna osoba? Gdyby tak więcej osób przesiadło się na stałe ze swych pojazdów napędzanych paliwem na ekologiczne bądź wybrało jako środek transportowy komunikację w mieście, na pewno powietrze wokół nas by się polepszyło. Oczywiście to byłoby za mało, aby pozbyć się smogu.

    Najwięcej zanieczyszczeń z ulic drogowych dotyczy handlu, który – z jakiegoś powodu – bywa nieracjonalny. Inny kraj zabiera polskie jabłka, aby zrobić z nich ocet jabłkowy i sprzedać go m.in. w Polsce. Czy to nie głupota? Ktoś odpowie, że takie są prawa rynku, ale czy służą one naszemu dobru? Czy te zasady to nie głupota? Takich przykładów jest bez liku.

    Mimo tego na powietrze mają największy wpływ fabryki np. sztucznych tworzyw, chemia i ludzie ogrzewający swoje domy. Po pierwsze, porządne filtry to rzadkość. Po drugie, większość ludzi, nawet tych dobrze usytuowanych, postanowiła oszczędzać na swoim i reszty społeczeństwa zdrowiu. A że w demokracji większość ma najwięcej do powiedzenia, to co można zrobić? Jednostka nie ma szans przekonać pozostałych, gdyż argumenty i dowód w postaci jej choroby ich nie interesują. Widzą tylko czubek swojego nosa i nie mają zamiaru ustąpić. Myślą, że dając za wygraną, przegrają, zubożeją, ale prawda jest taka, iż zyskają szansę na zdrowie, ale pod warunkiem, iż duża ich część zmieni podejście. I tu ponownie pojawiają się pytania: „A co jeśli tylko jednostka się zmieni? Czyż nie będzie wtedy poszkodowana?”, na które również jest ciężko odnaleźć odpowiedź.

    Stojąc na przystankach, nieraz spotkałem się z ludźmi łamiącymi prawo. Pili piwo lub palili papierosy. To pierwsze mi nie szkodziło, to drugie już tak. Jestem uczulony na dym tytoniowy. Gdy dostanie się on do gardła, to puchnie i nie mogę swobodnie oddychać. Czasami w ogóle nie udaje mi się wziąć oddechu. To koszmar, którego bym nie doświadczał, gdyby inni uszanowali moją wolność do bycia zdrowym. Zaraz ktoś rzekłby, iż nie mogąc palić w danym miejscu, jest pozbawiany autonomii. Otóż nie.

    Palenie nie jest czymś naturalnym. Widzieliście kiedykolwiek bobaska płaczącego, bo chce palić? Nie mamy we krwi palenia! To mnie zabiera się wolność do życia zgodnego z naturą. Poza tym wolność to wybór. Palacz ma bądź miał wybór i podjął decyzję czy się truć, ja zaś nie mam przy nim wyboru do bycia zdrowym lub bycia chorym. Stawia się mnie przed faktem dokonanym. Bez mojej zgody zatruwa mi się płuca, chociaż nie wszedłem do ula smakoszy tytoniu. Nie prosiłem się o to, wręcz przeciwnie, zabroniono mi prawa głosu w mojej własnej sprawie, uciszono, jakbym był intruzem. Czy każdy, kto dba o swoje i czyjeś zdrowie ma być niechciany na tym piedestale polskim? Dlaczego to mnie ograniczono moje prawa, moją wolność? Wygoda ludzi biernych lub stojących po stronie palących wygrywa z rozsądkiem i wolnością mniejszości, którym nie jest obojętny los uczuleniowców i dbających o własny stan zdrowia.

    Cóż mogą jednostki, nawet najbardziej inteligentne, w obliczu świata beztroskiego podejścia do innych? Dorośli zgotowali to nie tylko sobie, ale również dzieciom i młodzieży, a później dziwią się, iż biorą oni z nich przykład, iż moja koleżanka z drugą popalają na ulicy i krzyczą, nie szanując ani siebie, ani nikogo w okolicy, iż szpitale pękają w szwach, iż nie starcza pieniędzy na leczenia pacjentów.

    Chociaż nie mam nawet piętnastu lat, wiem jedno, dorośli uczą nas jak podchodzić do siebie, innych w sposób egoistyczny. Świat egocentryków zwycięża na co dzień i nie zmieniają tego jednorazowe czy coroczne inicjatywy, a że otoczenie przybiera charakter większości, to jest to najlepsze świadectwo nas samych. Czy przerwiemy to koło i zaczniemy żyć z myślą o tych obok nas?

    Większość nie zawsze ma rację, gdyż – jak to mawia moja mama – pogląd nie zacznie być słuszny tylko dlatego, iż popierają go prawie wszyscy, a argumentując w ten sposób, popełniamy argumentum ad numerum. Czy jednak prawda większości interesuje? Mniemam, że ludzkość jest obojętnie do niej ustosunkowana. Wygoda przecież to najważniejszy czynnik rządzący człowiekiem XXI wieku. To w dążeniu do niej mamy się całkiem zatracić. I nie myślimy o tym, tłumacząc się trwałym brakiem czasu na przemyślenia na własny temat. Niedługo jednak może zabraknąć nam nie tylko chwili na autorefleksję, ale również świeżego powietrza, by żyć.

 

Nieprzestrzeganie i znoszenie zakazu trucia innych

 
 

Translate »