Menu Zamknij

Cytaty przydatne do omówienia przemiany Joanny Lipskiej z „A… B… C…” wynikającej z odnalezienia sensu życia

 

   Joasia przed swoją działalnością „nosiła zawsze czarną wełnianą suknię i czarny kapelusz, ani ozdobny, ani modny, lecz spod którego widać było gęstwinę ślicznych włosów tak prawie jasnych jak len, gładkich i lśniących nad czołem, w prosty, ciężki warkocz zwiniętych z tyłu głowy. Cerę twarzy miała bladawą i często zmęczoną, małe różowe usta i wielkie, szare oczy, które kryształową swą przezroczystością przypominały czasem oczy dziecięce.

    Młodą była i niewątpliwie ładną, lecz każdy znawca ludzi poznałby w niej od razu jedno z tych dziewcząt, w każdym mieście licznych, które nie bawią się i nie stroją nigdy, jadają niewiele, oddychają powietrzem wąskich ulic i izdebek. Taki sposób życia tamuje rozwój wdzięków i zarazem ukrywa je przed ludźmi.

    Niepielęgnowane i nieuwydatniane, kwitną one blado i więdną niepostrzeżone, jak kwiaty, które zdrobniały i spłowiały w cieniu; zaćmiewa je i zasłania często łopuch byle jaki, lecz wygodnie i pysznie rozrastający się w blasku słońca. Dziewczyna z lnianymi włosami i delikatną, dziwiczą kibicią byłaby może i bardzo ładną, gdyby miała cerę świeższą, swobodniejsze ruchy, świetniejszy strój; gdyby na koniec chciała i umiała rzucać się ludziom w oczy śmiało, zalotnie.

    Ale widoczne było, że czynić tego nie chciała i nie umiała. Blada i przywiędła, z ulicznym gminem zmieszana, w swojej wiecznej czarnej sukience szła ona zawsze ulicami miasta śpiesznie, z kibicią trochę naprzód podaną, z czołem trochę pochylonym, a drobne i kształtne jej stopy w grubym, brzydkim obuwiu prędko, prędko, bez względu na grację ruchów stąpały po nierównych kamieniach chodnika”.

 

   „…a czarna suknia oszyta u dołu białą taśmą. Nosiła żałobę po ojcu…”.

 

 

   Powyższe słowa ukazują Joannę jako młodą, ładną i szczupłą blondynkę o dużych, szarych oczętach, która codziennie ubiera się w czarną i skromną suknię. Oprócz tego dowiadujemy się, iż jest nieśmiała i nie chce oraz nie umie puszczać ludziom zalotnych spojrzeń.

 

   Jako nauczycielka „w porze owej Joanna nigdy już nie bywała smutną. Nawet gdy szła ulicami miasta, można było spostrzec w ruchach jej i wyrazie twarzy znaczne zmiany. Wyglądała raźniej, zdrowiej i pogodniej. Obuwie jej nie było już nigdy podarte ani suknie tak zniszczone. Odkwitła”.

 

   Choć wynagrodzenie nie zawsze otrzymuje w gotówce, to widoczne są zmiany na lepsze od momentu rozpoczęcia działalności przez Joasię: „Nad wysoką, ciężką poręczą ławy oskarżonych podniosła się znowu szczupła, jasnowłosa, czarno ubrana dziewczyna. Powieki miała spuszczone, postawę spokojną i tylko głos cichy, trochę drżący:

– Uczyłam dzieci, myślałam, że czynię dobrze…

    Tu na mgnienie oka na twarzy jej zaszła uderzająca zmiana. Jakby zawrzały w niej gwałtowne jakieś uczucia, podniosła czoło, oczy jej błysnęły, usta drgnęły i poprawiając ostatnie swe zdanie, głośno, wyraźnie rzekła:

– Myślę, że dobrze czyniłam”.

 

 

   Młoda kobieta ukazała swoje zdecydowanie i wartość pracy nauczycielki. Nie była jakąś tam belferką, lecz osobą, która poprzez swoją pracę ukazywała, iż rozpowszechnianie wiedzy jest czymś chwalebnym, wartościowym, przydatnym w społeczeństwie.

 

Translate »