Menu Zamknij

Wpływ literatury A. Mickiewicza na życie bohatera w „Latarniku”

 

  Kreacją wybitnego prozaika był Skawiński. To o nim mowa w tytule utworu. Nim jednak został latarnikiem, wiele wycierpiał, także dla ojczyzny. Jako ułan brał udział w powstaniu listopadowym. Zmuszony do życia na obczyźnie tułał się tu i ówdzie przez przeszło 40 lat. Zwiedził pięć kontynentów. Chociaż gdzieniegdzie poznał kogoś, czuł się samotnie. Nie były to jego radosne koleje. W końcu całą młodość poświęcił Polsce, a potem, w średnim wieku, przyszło mu błąkać się po świecie. Możemy sobie tylko wyobrazić, ile zwiedził nieznanych krain i co wówczas czuł.

   Wreszcie szczęście się doń uśmiechnęło. Wystarał się o pracę latarnika w Aspinwall. Planował tam skończyć swój żywot. Żyjąc przez większość czasu w nostalgii, stał się w końcu obojętny, rozgoryczony i obojętny. Utracił pejzaż swojego cudownego państwa, nie myślał już o utraconych ziemiach. Ostatnim tchem poszukiwał czegoś o Polsce w gazetach, ale skoro o niej niczego nie znajdował i z tego zrezygnował. Wiedział bowiem, że nic o swoim ukochanym kraju już nie znajdzie. Egzystował jakby pogrążony w „pół-śnie”. Jedynie, co świadczyło, iż nie śpi, były chorągiewki w dniu, a w nocy – światła latarni.

   Przebudzenie długo nie następowało. Nadeszło niespodziewanie niczym cud, w którego już nikt by nie uwierzył. Otrzymał wówczas z Polskiego Towarzystwa z Nowego Jorku przesyłkę, w której znajdował się stos polskich książek. Wśród nich odnalazł „Pana Tadeusza” autorstwa znanego wieszcza. Już dawno zapomniał, iż połowę swojej pierwszej wypłaty podarował tej organizacji. Nie dziwię się, że stęskniony za polskim słowem pisanym rozpoczął czytanie mickiewiczowskiego dzieła. Literatura tegoż poematu wstrząsała nim z każdą chwilą coraz mocniej. Pierwsze słowa były jak kubeł zimnej wody. Poczuł zarazem tęsknotę i poczucie winy. Kochał ojczyznę, a sumienie nie dawało mu spokoju, gdyż nie rozumiało, jak można było o niej zapomnieć. Wspomnienia doprowadziły go do łez, „serce się w nim rwało”, jakby chciało wydostać się przez płuca. Przypomniał sobie obrazy swojej rodzinnej, utęsknionej wsi. Nie była ona już taka jak niegdyś, wojna bowiem poczyniła spustoszenia.

   Tak się rozmyślił, że zapomniał zapalić latarnię. Jego służbowym obowiązkiem było nie doprowadzić do wypadku. Niestety, okręt został uszkodzony, gdy trafił w skałę. Na szczęście nie było ofiar śmiertelnych. Mimo wszystko Skawiński utracił pracę, przez co i swoją życiową przystań i wyruszył w dalszą podróż. Można byłoby napisać, że to fatum, jakie wróciło poprzez „Pana Tadeusza”. Nic bardziej mylnego. Myślę, że to szczęście, gdyż odnalazł swoją tożsamość narodową. W sumie jego wnętrze promieniowało, o czym świadczyć może przytulanie owej książki do swojego serca. To była jakby jego pociecha i ostoja w już ostatniej tułaczce przed końcem jego świata.

   Literatura posiada wielką moc w kształtowaniu się osobowości człowieczej, jak również odgrywa znaczą rolę w życiu ludzi. Oczywiście bywa przyczyną czyjegoś zaniedbania, acz tylko pośrednio. Nie ma bowiem wpływu na to kto, dlaczego i kiedy ją czyta. Za to działa pozytywnie na samego czytelnika, wzbogaca jego wnętrze, pomaga odnaleźć drogę i przede wszystkim siebie samego. Warto zatem od czasu do czasu zrezygnować z najnowszych osiągnięć technologicznych i zatopić wzrok w tekście, który pomoże nam zrozumieć otaczający nas świat, przypomnieć kim naprawdę jesteśmy i co możemy obrać za swój cel. Krótko mówiąc, w dniach życia codziennego stopniowo tracimy siebie, najczęściej o tym nie wiedząc, a lektura może pomóc nam się kolejny raz odnaleźć.

Translate »